Znaczenie opinii biegłego w sprawie dotyczącej błędu medycznego

Większość  opinii w sprawach dotyczących błędów medycznych (w tym te korzystne dla poszkodowanych) przypomina próbę ubierania Frankensteina w stroik dwuletniej dziewczynki. Okropności konkretnego przypadku kalectwa, choroby i towarzyszącego im przerażenia osoby poszkodowanej opisywane są słowami tak suchymi, że gdyby zanurzyć je w morzu to morze by wyschło. Często opinie są naciągane, selektywne, mętne, przypominają spacer biegłego obok problemu a nie wejście w problem. Zdarzają się przypadki gdy lekarz występując jako biegły pisze co innego od tego, co mówi lub pisze gdzieś indziej niż w swojej opinii (na przykład w udzielonym wywiadzie).

Niemniej jednak w większości znanych mi przypadków poszkodowany może doprowadzić do wydania opinii dla siebie korzystnej. Ważne jest jednak nie to. Ważne jest, że wszędzie tam gdzie jest opinia biegłego, opinia ta będzie traktowana przez sąd jako najistotniejszy z dowodów. Wszystkie inne dowody nie staną na pudle. Kolejność jest zawsze następująca: najpierw opinia biegłego, potem długo nic, potem inne dowody.

Z tej przyczyny poszkodowany powinien stanąć na głowie żeby doprowadzić do wydania opinii dla siebie korzystnej a jeżeli wydana opinia taka nie jest powinien stanąć na głowie żeby ją podważyć. Trzeba pamiętać o tym, że twierdzenia samego poszkodowanego, który napisze złe rzeczy o opinii biegłego nie wystarczą. Słowa poszkodowanego lub sprawcy szkody są tylko słowami i z punktu widzenia sądu nie są one czymś ważnym, czymś co może wywołać takie wątpliwości sądu, które spowodują powołanie nowego biegłego w sprawie.

Należy więc stawać na głowie żeby doprowadzić do wydania korzystnej dla siebie opinii biegłego. Jeżeli nie można wejść drzwiami należy wejść oknem. Opinia korzystna dla jednej strony zamknie trumnę ze zwłokami marzeń o wygranej drugiej strony. Opinia niekorzystna dla strony pogrzebie jej marzenia o wygranej. Jednym zdaniem, opinia biegłego jest dla sądu ważniejsza niż inny dowód.

Podziel się tym artykułem
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0